krótka chwila
błysk przeczucia
nagła myśl - to ta
i choć cię nie znam
to już cię tracę
błysnął sen i zgasł
Czuję
jak jego spojrzenie mnie elektryzuje. Przyjemny dreszcz przebiega mi po plecach,
a to przyjemne uczucie w brzuchu to wydzielająca się dopamina – hormon
szczęścia. Wydzielany również wtedy, gdy jemy czekoladę lub gdy jesteśmy…
zakochani.
Jego
dłoń sunie powoli po moim ramieniu, a ja stoję jak sparaliżowana. Wiem, że
robię źle. Cholernie źle. Ale nie jestem w stanie powiedzieć stop. Wiem jednak,
że on tego nie przerwie. To ja muszę być tą silniejszą. Tą bardziej
odpowiedzialną. Tą, która…
Czuję
jego oddech na szyi i wszystkie argumenty wylatują mi z głowy. Dlaczego nie
mogę kochać osoby, którą wolno mi kochać? Dlaczego on musi czuć dokładnie to
samo? Było by prościej, gdyby teraz nie całował mnie w szyję, nie pachniał
żelem pod prysznic i nie zamykał mnie w silnym uścisku. Byłoby prościej, gdyby
moje uczucie do niego było po prostu platoniczne.
Ale
życie nie jest proste, a mój rozsądek powoli wraca z powrotem do ciała, które
chce jeszcze więcej bliskości. Jest jednak jakaś część mojego umysłu, która
nakazuje ciału posłuszeństwo. Dlatego kładę dłoń na jego klatce piersiowej i
odsuwam go od siebie.
-
Dość – mówię spokojnie, choć każda komórka mojego ciała krzyczy „wracaj tu!”.
Patrzę
mu twardo w oczy, a on też powoli wraca na ziemię. Bierze głęboki oddech i
odsuwa się ode mnie na parę metrów, łapie za głowę, odwraca plecami i zaczyna
krążyć po hotelowym pokoju. Zegar wybija jedenastą godzinę. Gdy jego dźwięk
cichnie, on odwraca się do mnie.
-
Masz rację, to nie może tak wyglądać… - znów zaczyna krążyć po pokoju, wiem, że
robi wszystko by na mnie nie patrzeć. Bo to niebezpieczne. Bo jeżeli nasze
spojrzenia się spotkają, to spotkają się i nasze dłonie. A potem usta.
A
potem nawet mój rozsądek nie będzie miał nic do gadania.
-
Nie chcę być kością niezgody – mówię cicho do swoich bosych stóp. – A ty nie
dasz rady trzymać się na dystans…
Nic
nie mówi, tylko kiwa głową.
-
Będę musiał porozmawiać z Agą… - mówi lecz ja mu natychmiast przerywam.
-
Nie, Klemens – słowa są już uformowane w mojej głowie, a decyzja prawie
podjęta. Wypchnięcie jej jednak przez gardło jest niemalże ponad moje siły. W
końcu jednak mi się to udaje. Czuję na sobie jego wzrok, więc podnoszę głowę i
beznamiętnie patrzę mu w oczy.
-
To ja będę musiała odejść.
Prolog krótki, tajemniczy. Idealne rozpoczęcie historii.
OdpowiedzUsuńGłówna bohaterka odpycha od siebie mężczyznę, mimo że bardzo chce być z nim mówi "Dość", później pada imię Agnieszka- w głowie czytelnika zapala się czerwona lampka. Bohaterka musiała zakochać się w mężczyźnie, który jest już w związku.
Lubię mocne charaktery, dziewczyna ma swój honor, sumienie, mimo przyjemności jakie daje jej każde spotkanie z Klemensem decyduje się odejść. Trzymam za nią kciuki, to była trudna decyzja a najgorsze dopiero przed nią.
Oj, to zdecydowanie był trudna decyzja.
UsuńMasz ciekawą formę komentarzy ;).
I widzę, że zostawiasz parę słów pod każdym rozdziałem, bardzo się cieszę z tego powodu :).
Trafiłam tu przez znajomą w celu rozwiązania zagadki dot. mojego nowego przezwiska (Żuczek) ale już widzę, że to nie tylko będzie szukanie odpowiedzi na pytanie o pochodzenie tego pseudonimu ale i czytelnicza przyjemność.
OdpowiedzUsuńPS: Tristan i Izolda 2.0?😃
Hm, nie wiem skąd pomysł, że znajdziesz tu rozwiązanie - ostrzegam, że żuczki pojawiają się hen, hen daleko!
UsuńW każdym razie bardzo się cieszę, że mam nowego czytelnika <3. To bardzo miłe!
Tristan i Izolda? Rany, o czym to było? W każdym razie - nie poczuwam się do jakichkolwiek nawiązań ;)
Buziak!
Nieszczęśliwa miłość pomiędzy ludźmi którzy nie powinno się kochać (Izolda - królowa, Tristan - krewny króla)
UsuńBrzmi znajomo ;)
Dopiero teraz dotarłam do twojego bloga, ale zaczynam czytać!
OdpowiedzUsuńBardzo się cieszę i życzę powodzenia, bo czeka Cię dłuuuga lektura ;)
Usuń