26 listopada 2018

PODZIĘKOWANIA

Specjalnie nie pisałam wiele pod epilogiem, bo zbyt wiele mam Wam jeszcze do powiedzenia. Tak dużo, że zasłużyło to na osobną notkę. Nie mogę odejść tak zupełnie bez słowa i zostawić Was z niczym. Nie po tym wszystkim, co dla mnie zrobiliście.

Myślę, że zacznę od niewielkiej genezy tej historii. Być może przewinął się już ten temat w licznych komentarzach pod notkami, ale chciałabym Wam przedstawić zbiorczo historię tego opowiadania.
Pisałam je długo (3 lata i 296 dni, jak udało mi się wyliczyć), bo miałam na nie mnóstwo pomysłów, bohaterowie też czasem sami dorzucali od siebie swoje dwa grosze. Powstało na początku 2015 roku i początkowo nie miałam zamiaru go publikować, choć było wymyślone niemalże od A do Z. Ale kiedy miałam już napisane osiem rozdziałów, pomyślałam, że fajnie by wyglądało w formie bloga. Posprawdzałam, jak to się ma do rzeczywistości... i jakoś tak ciężko było mi z tego zrezygnować. Nie udostępniałam jednak nic publicznie, bo miałam pewne wątpliwości, czy to na pewno jest dobry pomysł. Ale moja pierwsza czytelniczka, której odważyłam się pokazać to, co już napisałam, przekonała mnie, że warto podzielić się tym z szerszym gronem. I tak, od lutego pojawiały się kolejne rozdziały, a liczba czytelników powiększała się coraz bardziej. Powoli, bo wciąż byłam nastawiona sceptycznie i nie reklamowałam się z Odchodzę w żaden sposób. Jednak pozytywny odbiór i coraz większe zainteresowanie w końcu mnie przekonało.

Już o tym wspominałam pewnie nie raz, nie dwa, ale to opowiadanie poszło nieco w innym kierunku, niż pierwotnie zamierzałam. Miało prezentować historię dwojga ludzi, ludzi sobie przeznaczonych, będących swoimi bratnimi duszami, którzy jednak nie mogą być razem, bo spotkali się w niewłaściwym czasie. Mowa oczywiście o Ali i Klimku, jednak w paradę wszedł mi tu Peter. Peter, który początkowo miał być takim odwracaczem uwagi, który miał uświadomić Alicji jeszcze dobitniej, że tak naprawdę mężczyzna jej życia jest poza jej zasięgiem. Cały wątek Katji doszedł zdecydowanie później, podobnie jak Cene (a co za tym idzie, mocno rozbudowana rola Katki), Kot i wiele innych. Wypełnili luki, o których istnieniu nie miałam początkowo pojęcia. Sprawili też, że "krótkie i szybkie" opowiadanie, które planowałam, zmieniło się w tego "tasiemca", którego długość niejednokrotnie mi wytykaliście.
Ale ja jestem Wam bardzo wdzięczna, za te wszystkie uwagi i zmuszenie mnie do pokierowania tej historii w nieco innym kierunku, niż pierwotnie zamierzałam.

Więc tu nadszedł już czas na podziękowania.
Bo osobą, dzięki której Alicja w ogóle zaistniała na Blogspocie jest Rasmuska, której serdecznie dziękuję za każde dobre słowo oraz za to, że to dzięki niej ta historia ujrzała światło dzienne.
Moja niezastąpiona Szurnięta :*. Choć była zła, że nie dowiedziała się o Odchodzę jako pierwsza, to dzielnie czytała moje wypociny i pilnowała, by Katka była taką Katką, jaką miała być. Dziękuję! Za to, że po prostu jesteś <3.
(oraz Stukniętej jako takiej, że nie zabiła mnie za Pero :P)
Charlie :*. Ty wiesz. Za elaboraty w komentarzach, za szczery zachwyt, za dostrzeganie tych mikrodrobiazgów, które czasem wychodziły mi mimowolnie. Za wszystkie wyniuchane klamry, parabole, metafory, porównania symbolizmy, paralelizmy i inne "-izmy", z których korzystam, mimo iż nie potrafię ich nazwać. No i za korektę, bo chyba utonęłabym w tych zjedzonych przecinkach. 
Za te kubły zimnej wody wylewane na moją głowę też! Mimo iż nie zawsze łatwo było mi przełknąć taką gorzką pigułkę. DZIĘKUJĘ!
Asik - za Twoje kibicowanie Prevcom (i jednemu i drugiemu). Starali się jak mogli, a wyszło, co wyszło. I za wyjątkowo celne komentarze, które zawsze sięgały sedna.
Dziękuję też Ani (skijumping-leah), która choć nie komentowała, to wiem, że dzielnie czytała, mimo iż jej książę z bajki wybrał inną, a nawet promowała moje wypociny za oceanem, tłumacząc je na angielski Tori. Jeśli wytrwałaś do końca i to czytasz - dziękuję!
Ania (3P) - za Twoją miłość do Prevców w każdej postaci i ciągłe pytania o następną notkę :).
Kolejna Ania (kobietapisząca), która wbrew swojej niechęci do komentowania, zaczęła się odzywać dość regularnie z wypunktowanymi, ale za to konkretnymi komentarzami. Choć nie ukrywam, że ich treść czasami mnie mocno zaskakiwała.
XYZa aka Marzena - za wcale nie tak krótkie, ale treściwe podsumowanie pod niemal każdym rozdziałem, mimo iż nie zostawiłaś na Klemensie suchej nitki (na Ali, momentami, też). Tak, szczerość jest w cenie, dzięki! No i za motywowanie mnie groźbami, że dopadniesz mnie nawet na Ochojcu :P.
Cam - powtarzałam to wiele razy, ale powtórzę jeszcze raz: mam ogromny sentyment do Twoich opowiadań, bo to od nich zaczynałam moją przygodę z czytaniem skokowych fanficków. Dlatego też, kiedy dołączyłaś do grona moich czytelników, zrobiło mi się bardzo ciepło na serduszku, a Twoje komentarze zawsze były pełne przemyśleń i merytorycznej treści :).
DZIĘKUJĘ!!!
Dziękuję także: Gibonowi, Mickey;*, Miśce, Dominice, Mirii, Karo Linie, Natalii, M., malgorzatce113, Jo., Toldzi i wszystkim Anonimkom (bo i tacy się zdarzali!), którzy pojawili się raz czy dwa z dobrym słowem i wywołali na mojej twarzy uśmiech :).
Nawet Kraftowemu trollowi dziękuję, choć głównie psuł mi statystyki :P.
Jeżeli kogoś pominęłam, to przepraszam. To ze wzruszenia! Ale o wszystkich pamiętam, słowo!

Tyle chyba ode mnie. Ciężko mi się pożegnać z tym opowiadaniem, bo zabrało ze sobą duży kawałek mnie, mojego czasu i życia. Rozwijało się często samo, bez mojej woli, więc wiem, że być może zostały jakieś drobne wątki, które nie zostały do końca wyjaśnione. Epilog też nie był w stanie opisać wszystkiego, co działo się przez te wszystkie lata, musiałabym chyba napisać osobne opowiadanie (dobra, nie czarujmy się. NAPISAŁAM osobne opowiadanie, o czym niżej), by choć trochę przybliżyć Wam, co się wydarzyło przez cały ten czas. 
Jeśli wszystko dobrze pójdzie, mam zamiar zaprezentować Wam już wkrótce trzy one-shoty do Odchodzę. Informacja o nich pojawi się najprawdopodobniej gdzieś tutaj, a same opowiadania pojawią się na Świecie słów i myśli, więc bądźcie uważni jeszcze przez parę dni (tygodni, znając moją systematyczność).


"Ważniejsze niż my"


A jeśli coś Was jeszcze dręczy, chcecie dowiedzieć się czegoś więcej albo jeszcze lepiej poznać Alicję lub któregokolwiek z bohaterów, to zapraszam do zadawania pytań w komentarzach - postaram się sumiennie na nie odpowiedzieć :).

A wszystkich, którzy są ciekawi, czy to opowiadanie było moim jednorazowym wybrykiem zapraszam na:

gdzie już powoli pojawiają się kolejne rozdziały oraz krótsze i dłuższe historie o różnej, między innymi skokowej tematyce. O Na skrzydłach wspomniałam mimochodem tu i tam, a teraz po zakończeniu Odchodzę mogę się zająć moją Alą numer dwa na poważnie. Uprzedzając pytania, nie jest to do końca opowiadanie o skokach, ale a nuż się Wam spodoba...?

To opowiadanie nie miało żadnego konkretnego motywu muzycznego, ale podczas pisania często towarzyszyła mi:


a w szczególności:
które było swego rodzaju klamrą spinającą to opowiadanie.
Wszystkie te piosenki serdecznie polecam!



Raz jeszcze dziękuję i zapraszam!

To była naprawdę wspaniała przygoda!

ElusivE_ArtisT

PS: Brawa dla tych, co przebrnęli przez ten bełkot :)
PS2: Mam wielką prośbę - wiem, że wiele osób czyta tutaj sobie incognito, ale czy ten jeden raz moglibyście dać mi o sobie znać? Żebym wiedziała, że byliście i czytaliście?

14 komentarzy:

  1. To ja dziękuję, że mogłam czytać takie cudeńko (choć nie raz się tu wyżywałam na bohaterach 😂). A epilog (jak już dzisiaj ochłonełam) uświadomił mi jak wiele, wbrew pozorom, łączy mnie z Alą 😯


    Powodzenia z kolejnymi projektami i dozobaczenia w komentarzach pod dodatkami 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak zawsze obecna! I jak zawsze do bólu szczera :D.
      Ten epilog był taki "do przetrawienia", to fakt.
      Inne projekty się piszą, regularnie zapraszam na nie na tt, a dodatki będą... jak będą. Na pewno nie pozwolę ich przeoczyć :)

      Usuń
  2. Byłam i czytałam, i na pewno przeczytam jeszcze raz :)
    No i mam nadzieję, że nie znikniesz ze swoją twórczością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło!
      Moja twórczość się tworzy, można jej szukać na: swiat-slow-i-mysli.blogspot.com :D.

      Usuń
  3. Hej! Przecież Peter też dostał parę razy po nosie... Chyba ;D
    Jeszcze raz jedno wielkie DZIĘKUJĘ! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziękowania pisały się już od jakiegoś czasu, coby mi nie uciekło nic, mogą więc być ciut nie do końca aktualne ;).
      To ja dziękuję!!!

      Usuń
  4. Dziękuję Ci za to opowiadanie. Po prostu. Cieszę się, że czytając mogłam być jakąś jego częścią. Byłam od początku i dalej będę. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja dziękuję za obecność!
      Ciąg dalszy w postaci dwóch dodatków pojawi się do końca roku, mam nadzieję :)

      Usuń
  5. To sztampowo wyrażę swoje zdziwienie i podziękuję za podziękowania

    OdpowiedzUsuń
  6. To ja dziękuję! Przyjemnością było tutaj być i towarzyszyć Tobie i bohaterom w tej historii. Uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już dziękowałam Ci tyle razy, że nie będę się powtarzać :P
      Przyjemnością było czytać Twoje komentarze! <3
      Link do pierwszego dodatku już działa, zapraszam serdecznie.
      I ściskam mocniutko! :*

      Usuń
  7. Och. Ojej. Dziękuję <3 Powtórzę jeszcze raz: kocham tę historię <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja kocham moich czytelników!
      Zapraszam jeszcze na dodatki (a przynajmniej ten, który już jest napisany) i raz jeszcze dziękuję za obecność! <3

      Usuń